18 marca 2017

Łapiemy kolor z Colour Catcher

To już ostatnie dni kampanii z chusteczkami Colour Catcher, dlatego chciałam podzielić się z Wami moją opinią o tym produkcie.


Zanim otrzymałam paczkę ambasadorską, słyszałam o tych chusteczkach, jednak jakoś mnie do siebie nie przekonywały reklamy. Kiedy ogłoszono nabór do tej kampanii pomyślałam - a może spróbuję? W końcu po to są takie akcje, aby poznać nowe rzeczy.


Jakie zalety produktu wymienia producent?


Jednak należy pamiętać o kilku zasadach, aby się nie zdziwić po wyjęciu prania z pralki;) 

W przypadku silnie odbarwiających się tkanin chusteczki mogą nie zapewnić całkowitego pochłonięcia barwników, dlatego producent poleca użycie większej liczby chusteczek. 
W przypadku prania powyżej 6 kg producent rekomenduje użycie 2 sztuk, a nowe ubrania radzi prać osobno przez co najmniej 6 prań.

Przyznam, że od kiedy używam tych chusteczek, nic mi nie zafarbowało. Jednak nie odważyłam się prać razem kolorów i białych/jasnych ubrań, które ubieramy do pracy, czy córce do przedszkola. 


Ale dosyć gadania, czas na dowody rzeczowe :)

Biały podkoszulek z czerwonymi, różowymi i żółtymi rzeczami?


Jak widać poniżej udało się ;)



A tu zbliżenie. Nadal biały:)


Na zdjęciu nie widać tego dokładnie, ale chusteczka wchłonęła czerwony barwnik


A tu "krówki" prezentują swą biel:)



 Mój zbiór dowodów.


Ogólnie kampania przekonała mnie do chusteczek Colour Catcher. Produkt spełnia swoje zadanie i jestem z nich w pełni zadowolona. 

Z opakowania, które otrzymałam zostało mi jeszcze 6 sztuk chusteczek, ale na pewno kiedy się skończą zaopatrzę się w kolejne opakowanie.


Używałyście chusteczek Colour Catcher? Sprawdziły się u Was?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz!
Komentarze wulgarne i obraźliwe oraz nie związane z treścią wpisu zostaną usunięte jako spam.
Nie będę tolerować nieuzasadnionej agresji, jeśli takowa miałaby mieć miejsce, ani wobec mnie, ani wobec moich czytelników

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...